We wrześniu ubywa stopniowa owadów i drobnych kręgowców. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie widać oznaki złotej, polskiej jesieni. Łatwo je dostrzec i usłyszeć także w zachowaniu ptaków naszego ogrodu. Masowo udają się teraz na południe Europy, a czasem znacznie dalej, do środkowej, lub nawet południowej Afryki. Nie znaczy to wcale, by we wrześniu słyszało się ich i widziało w naszym ogrodzie, mniej niż w sierpniu. Wręcz przeciwnie! Osobniki gniazdujące u nas albo wylęgłe się w tym sezonie zastępowane są bowiem przez przedstawicieli tych samych gatunków, ciągnących z północy Europy.

Wysoko na niebie widać klucze dzikich gęsi oraz żurawi. Podczas warsztatów fotograficznych „Powsin – Piąta Rano” łatwo też usłyszeć odpowiednio klangor lub gęganie. Już w początkach września opuściły nas ostatnie trzciniaki oraz dziwonie. Ta ostatnia to prawdziwy wyjątek w polskiej faunie. Kieruje się bowiem nie prosto na południe lub południowy zachód ku Morzu Śródziemnemu, lecz bardziej na wschód, ku Persji, Indiom oraz Indochinom.

Wieczorami nad Ogrodem niebo ciemnieje od wielkich stad gawronów. Nasze powsińskie pewnie są już w Nadrenii albo Niderlandach. Ich miejsca zajmą ich pobratymcy z krajów bałtyckich, Białorusi oraz zachodnich guberni Rosji. Podobnie rzecz wygląda w przypadku ich dalekich krewniaczek, a prawdziwych władczyń naszego Ogrodu: sójek. Wbrew znanemu porzekadłu „wybiera się jak sójka za morze” osobniki gniazdujące w Polsce potrafią wybyć nad Morze Śródziemne, albo nawet za nie.

Spośród pospolitych u nas gatunków na samo południe Afryki, skąd pochodzą prezentowane w Oranżerii cykasy i pelargonie, zmierzają dzierzba gąsiorek i zaganiacz. Nieco bliżej, gdyż do środkowych prowincji Czarnego Kontynentu albo do „Arabii szczęśliwej” lecą inne gatunki nader często słyszane w naszych kolekcjach polowych jak pleszka, pokrzewka ogrodowa, piegża oraz ich pasożyt lęgowy: kukułka. Zwłaszcza kukułki będzie nam brakowało, bo to jedna z nielicznych koneserek kudłatych i parzących gąsienic motyli jak korowódki czy niedźwiedziówka kaja.

Zięby i kulczyki opuszczają okoliczne lasy i nasze kolekcje gatunków drzewiastych, przenosząc się do kolekcji bylin, ziół leczniczych, warzywnika, na łąki kwietne i poletka doświadczalne, by żerować na nasionach astrowatych i szczeci. Zaczynają się wędrówki przepiórek. Jeśli jesień okaże się ciepła, to potrwają do października lub listopada.

Rośnie liczba gatunków podejmujących próby zimowania w Polsce, w tym w naszym Ogrodzie z jego burzanami ostów w Kolekcji Flory Polski, tudzież z mnóstwem jagód i pestczaków niespotykanych nigdzie indziej na Mazowszu. Od dekad zaprzestały odlotów kosy i kwiczoły. Również część potrzeszczy, uwijających się teraz po naszych poletkach, gdzie regenerujemy formy lokalne żyta z naszej najbogatszej na świecie kolekcji, zostaje. Coraz częściej zimują w Powsinie rudziki.

Od 15 sierpnia nasze zadrzewienia, tereny otwarte i sadzawki stają się szczególnie atrakcyjne dla ptaków także z innego powodu. Rusza wtedy w Polsce sezon polowań na naszych pierzastych braci. Lista gatunków łownych jest u nas bardzo krótka. Obejmuje już tylko najczęstsze kuraki, dzikie gęsi i kaczki, poza tym gołębia grzywacza, łyskę oraz słonkę. Z kuraków wolno strzelać: bażanta, kuropatwę i jarząbka. Spośród blaszkodziobych legalnie poluje się na trzy gatunki gęsi (zbożową, białoczelną i gęgawę) oraz cztery gatunki kaczek (czernicę, głowienką, cyraneczkę i krzyżówkę). Polowania na ptaki budzą sprzeciw z wielu powodów. Jako że łowy odbywają się zwykle o zmierzchu lub o świcie łatwo o omyłkowe trafienie gatunku chronionego prawem krajowym i unijnym na przykład cyranki zamiast cyraneczki albo siniaka zamiast grzywacza.

Adam Kapler

Przewiń do góry