instagram
fb

Józef Wilkoń w Japonii - wystawa

 

Przemowa na wernisażu wystawy ilustracji i rzeźby „Józef Wilkoń w Japonii”
prof. Romualda Zabielskiego, wiceprezesa Polskiej Akademii Nauk

Prace pana Józefa Wilkonia znam od dziecka, wręcz wychowałem się na tych rozbryzganych pejzażach, na pręgowanych kotach i pędzących koniach złożonych tylko z kilku plamek farby, a zupełnie jak żywych…

Oglądając ostatnio Pana prace zauważyłem, że coś nas łączy, że mamy wspólne zainteresowania, pasje. To coś to plamka, a właściwie mocno zaawansowana fascynacja plamką.

Pamiętam z dzieciństwa – kartka czystego papieru, pędzel i… plamka farbą – nawet ładna, obok druga i następne… I tu niestety pojawiają się znaczące różnice między naszymi dziełami, plamki ręką Mistrza układały się we wcześniej wspomniane tajemniczo rozbryzgane pejzaże i dumne z siebie koty z myszą w pysku, a u mnie plamki żyły własnym życiem i właściwie robiły, co chciały, i nijak nie umiałem ich nakłonić, żeby choć raz przybrały jakąkolwiek rozpoznawalną postać… U pana Wilkonia plamki układały się grzecznie w szpalery drzew, postacie ludzkie, a przede wszystkim zwierzęta i co najwspanialsze – te zwierzęta żyły na obrazach, miały swoją mimikę, bystre spojrzenie, czasem były agresywne, czasem zaciekawione, a czasem przestraszone, zupełnie jak zatrzymane w kadrze aparatu fotograficznego.

Z mojej nierównej walki z plamkami nic nie wyszło. Przegrałem, straciłem zainteresowanie do plamek, przerzuciłem się na fotografowanie i tak to trwa do dzisiaj. Ale plamki z czasem same do mnie wróciły w postaci elektroforetycznych rozdziałów mieszaniny białek i obrazów spod mikroskopu konfokalnego. W naszej pracy naukowej relacja „ja – plamka” są jednak inne – natura tworzy za nas plamki, a my je rejestrujemy a potem wyciągamy z tych setek tysięcy plamek jakieś wnioski, czasem nawet bardzo ważne wnioski. Te nasze plamki pomagają nam odkrywać nowe prawa biologiczne, często pozwalają zdiagnozować i potem wyleczyć chorobę. Plamki Mistrza Wilkonia zaś dostarczają radości dla duszy. Radości, która także jest lekiem na niejedno zło… Zatem niech żyją plamki, wszystkie plamki!

Z takim hasłem otwieramy dzisiejszą wystawę prac Wielkiego Artysty, Mistrza plamek i rozbryzganych pejzaży, Pana Józefa Wilkonia, a wszystkim Państwu życzymy dużej dawki leku – radości z jej oglądania…

 

 

PLAN OGRODU    drukuj

Aby przejść do opisu wybranych kolekcji roślin, kliknij interesujący Cię obszar na planie.