Aloes zwyczajny, inaczej barbadoski Aloe vera Burm. f. to prastary surowiec zielarski oraz kosmetyczny, od kilku wieków także popularna roślina doniczkowa. Sporo osób leczy się nim na własną rękę. Sklepy pełne są napojów z tego aloesu, toteż powszechnie uważa się go za zioło bardzo bezpieczne. To jednak błąd! Współczesna (oparta na dowodach naukowych) medycyna i farmacja nie potwierdzają rozpowszechnionego od tysiącleci przekonania o ich cudownych własnościach uzdrawiających i upiększających. Ostrzegają za to przed bardzo groźnymi skutkami ubocznymi zażywania tego „ziółka”. Pod żadnym pozorem nie wolno zażywać go w ciąży ani podczas karmienia piersią. Na wielu dorosłych działa zbyt silnie przeczyszczająco i odwadniająco, nawet jeżeli tylko wchłania się przez skórę. Zażywany profilaktycznie przez dłuższy czas może spowodować zapalenie nerek. Dzisiejsze badania do pewnego stopnia potwierdzają, że preparaty z aloesu zwyczajnego wzmacniają włosy, redukują łupież i przyśpieszają gojenie się ran, odmrożeń czy poparzeń. Nie wiadomo jednak, na ile wynika to z działania ciał czynnych zawartych w samej roślinie, na ile zaś z autosugestii osoby leczonej, święcie przekonanej o dobroczynnym wpływie tego sukulentu na nasze ciała…

Kolejny problem z samodzielnym leczeniem się Aloe vera wiąże się z odróżnianiem aloesu barbadoskiego od setek jego krewniaków, a nawet od zupełnie z nimi niespokrewnionych agaw, żyworódek czy sukulentowych wilczomleczy. Hitem Internetu okazała się relacja chińskiej influencerki MsZhang, która… zatruła się jakimś sukulentem podczas próby zademonstrowania, jaka to z aloesu bezpieczna roślina! Znaczenie potwornej goryczy aloesowego nektaru dla ptaków i dla owadów omawiano podczas tegorocznych warsztatów nt. komunikacji w świecie roślin. Jeżeli chcą Państwo samodzielnie przekonać się, jak pachną i wyglądają aloesy różnych gatunków, to zapraszamy do naszej szklarni. Oprócz szeroko stosowanego a. zwyczajnego rosną tutaj m.in. drzewiasty A. arborescens, somalijski A. somaliensis oraz uzbrojony, inaczej gorzki A. ferox.

Aloes – w przeciwieństwie do rodzimych trufli – nigdy nie popadł w Polsce w zapomnienie. Zawsze była to lubiana roślina ozdobna i zawsze leczono się nią na własną rękę. Ostatnimi czasy zauważa się ogromny wzrost zainteresowania zarówno uprawą aloesu, jak i suplementami diety oraz lekarstwami sporządzonymi z tej rośliny. Pośród entuzjastów medycyny alternatywnej i naturalnej można spotkać się z bardzo entuzjastycznym podejściem do aloesu. Nie brak opinii o jego korzystnym wpływie przy profilaktyce i leczeniu wrzodów żołądka i kamieni nerkowych. Trafiają się nawet pojedyncze głosy, że aloesem można wyleczyć się z zakażenia HIV, pozostałych dysfunkcji układu odpornościowego, czy wreszcie zespołu jelita nadwrażliwego. Wiele osób dostrzega w nim tak zwany adaptogen, czyli naturalny środek podnoszący wytrzymałość ciała i umysłu, radykalnie poprawiający wydajność pracy albo zdolności bojowe u człowieka, chroniący przed promieniowaniem UV i oddziaływaniem sieci 5G…

Co na to nauki ścisłe i medycyna akademicka? Zdaniem naukowców i lekarzy walory zdrowotne aloesu zwyczajnego to najczęściej przesąd, ewentualnie wynik źle zaplanowanych badań naukowych, pokutujący w szerokich masach społeczeństwa za sprawą nieuczciwych reklam. Faktem są niepożądane efekty uboczne, które w przypadku aloesu jakoś umykają opinii publicznej. Wykazywane w pewnych analizach korzyści z używania aloesu zewnętrznie bądź wewnętrznie bywają objaśniane raczej efektem placebo, niż terapeutycznymi walorami samej rośliny. W 2006 r. alarmowano, że działanie aloesu na ludzkie ciało wymaga dalszych badań, a na razie wskazana jest raczej ostrożność przy podawaniu tego zioła.

Współcześni uczeni odrzucają wyniki i wnioski z wielu klasycznych prac nad aloesem barbadoskim. Choć wówczas otrzymywały one dobre recenzje, ukazywały się w świetnych czasopismach, a potem stanowiły źródło rzetelnej, sprawdzonej wiedzy dla prac popularno-naukowych i para-naukowych, to dziś budzą zgrozę mnóstwem błędów. Pomyłki zaczynały się już na etapie gromadzenia materiału roślinnego i doboru pacjentów. Nagminnie nie odróżniano aloesu zwyczajnego od gatunków pokrewnych. Ciała czynne izolowano z liści zbyt starych, za młodych lub spleśniałych. Mieszano substancje czynne spod skórki z tymi z głębi liścia, choć od tysięcy lat wiadomo, że to nie to samo. Kolejne etapy wprowadzały dalsze błędy metodologiczne…

Sekrety udanej uprawy aloesu

Aloes zwyczajny uchodzi za gatunek niezwykle prosty do pielęgnacji. Zazwyczaj wystarczy niewielkie podlanie raz w tygodniu. Gromadzenia się wody łatwo uniknąć poprzez zastosowanie odpowiedniego drenażu. Niektóre historyczne odmiany wytrzymywały nawet pół roku bez wody. Kolejną ogromną zaletą z perspektywy zapominalskich bywa fantastyczna odporność wielu kultywarów tego gatunku na skoki temperatury w pomieszczeniach. Aloesy nawozić można raz w miesiącu podczas wzrostu. Ten wdzięczny, a mało grymaśny sukulent łatwo rozmnożyć wegetatywnie poprzez ukorzenianie sadzonek pędowych. Większość okazów zawiązuje nowe pędy od trzeciego roku życia. Żeby nie osłabiać zbytnio osobnika matecznego, warto ścinać je mniej więcej na wysokości 15 cm.

Praojczyzna aloesu zwyczajnego Aloe vera w świetle najnowszych badań

Szereg państw rywalizowało przez setki lat o miano ojczyzny dzikich aloesów zwyczajnych. Były wśród nich Egipt i Sudan, państwa Półwyspu Arabskiego, Somalia, a nawet Republika Południowej Afryki. Jakkolwiek południowa Afryka posiada przebogatą, a bardzo osobliwą florę, mocno odbiegającą od reszty tego kontynentu, a zbliżoną nieco do australijskiej i południowo-amerykańskiej, to większość znawców tematu od początku odrzucała jej kandydaturę. Rośnie tam bowiem zupełnie inny gatunek aloesu: a. uzbrojony Aloe ferox Mill., o kwiatach od początku, już przed zapyleniem czerwonych, a liściach bardziej wyprostowanych i gęściej ustawionych niż u reszty krewniaków. Od dziesiątków lat spekulowano, że współczesny Aloe vera może być utrwalonym mieszańcem kilku dzikich gatunków (w tym już wymarłych?), ewentualnie jakimś osobliwym mutantem. Dopiero w roku 2015 opublikowano wyniki badań filogenetycznych nad aloesem zwyczajnym na szerokim tle całego rodzaju aloes i rodzajów pokrewnych. Wyniki wskazały na Arabię jako pierwotną ojczyznę tej rośliny. Za najbliższych kuzynów A. vera uznano występujące tam dziko: a. Bakera Aloe bakeri, a. najostrzejszy A. acutissima, a. jemeński A. yemenica i a. purpurowy A. purpurea. Cała ta grupa gatunków oddzieliła się od reszty rodzaju około 5 milionów lat temu, po czym rozpadła na odrębne gatunki. Autorzy badań ubolewali nad faktem, że ludzkość o wiele więcej czasu i funduszy poświęciła na badanie filogeografii ładnych, aczkolwiek pozbawionych znaczenia medycznego gasterii Haworthia niż jakże ważnego dla lecznictwa a. zwyczajnego.

Aloes zwyczajny jako uciekinier z upraw

Na ciepłych i suchych obszarach niemal całej Ziemi spotkać można aloesy barbadoskie. Szczególnie liczne są trwale zadomowione populacje z chińskiego Junanu, Indii, zachodniej Australii, Meksyku, południa Stanów Zjednoczonych (Kalifornia, Teksas, Floryda), Karaibów oraz Kanarów i Madery. Także na południu Europy trafiają się zdziczałe aloesy zwyczajne, od Portugalii i Hiszpanii na zachodzie, po Kretę na wschodzie. Kwiaty aloesu barbadoskiego o charakterystycznym, rurkowatym kształcie i bardzo gorzkim nektarze, bywają skutecznie zapylane przez kolibry w obu Amerykach, nektarniki w Starym Świecie, a nawet duże pszczołowate w Afryce. To ostatnie o tyle zaskakuje uczonych, że gorycze w nektarze mają w sensie ekologicznym i ewolucyjnym zniechęcać do jego konsumpcji wszelkie owady, a zachęcać ptaki. Aloes to roślina przedprątna, obcopylna „do bólu”, a jednak wciąż zdolna do produkcji nasion mimo światowego kryzysu zapyleń.

mgr Adam Kapler

 

Piśmiennictwo:

Boudreau M. 2013. Clear evidence of carcinogenic activity by a whole-leaf extract of Aloe barbadensis Miller (Aloe vera) in F344/N rats. Toxicological Sciences 131: 26-39.
Boudreau M., Beland F. 2006. An evaluation of the biological and toxicological properties of Aloe barbadensis (Miller), Aloe vera. Journal of environmental science and health.
Choi S., Chung M-H. 2003. A review on the relationship between Aloe vera components and their biologic effects. Seminars in Integrative Medicine 1(1): 53-62.
Davis R., Kabbani J., Maro N. 1987. Aloe vera and wound healing. J Am Poediatr Med Assoc, 77(4): 165-169.
Grace O.M., Buerki S., Symonds M. 2015. Evolutionary history and leaf succulence as explanations for medicinal use in aloes and the global popularity of Aloe vera.
Maenthaisong R., Chaiyakunapruk N., Niruntraporn S., Kongkaew C. 2007. The efficacy of Aloe vera used for burn wound healing: a systematic review. Burns 33(6): 713-718.
Manvitha K. Bidya B. 2014. Aloe vera: a wonder plant its history, cultivation and medicinal uses. Journal of Pharmacognosy and Phytochemistry 2(5): 85-88.
Norris D. 2007. Aloe vera: Fact or Fiction, Myth or Magic?. British Journal of Anaesthetic & Recovery Nursing, 8(3): 59-60.
Robson M., Heggers, J., Hagstrom W. 1982. Myth, magic, witchcraft, or fact? Aloe vera revisited. The Journal of Burn Care & Rehabilitation 3(3): 157-163.
Rodríguez E., Martín J., Romero C. 2010. Aloe vera as a functional ingredient in foods. Critical Reviews in Food Science and Nutrition 50(4): 305-326.
Udupa S., Udupa A., Kulkarni D. 1994. Anti-inflammatory and wound healing properties of Aloe vera. Fitoterapia 65(2): 141-145.
Vocke G. 2004. Rośliny pokojowe od A do Z. 250 najpiękniejszych kwiatów. Bauer Weltbild Media & Klub dla Ciebie, Warszawa.
Wolff J. 2003. Pielęgnujemy rośliny pokojowe. 230 portretów roślin. Oficyna Wyd. Delta W-Z, Warszawa.

 

 

Przewiń do góry