W naszym Ogrodzie nie brak żywych roślin wyglądających na sztuczne. Prócz kamelii japońskiej należy do nich także golteria salal (shallon) Gaultheria shallon Pursh., o charakterystycznych, niezwykle trudno rozkładających się, jakby wykonanych z plastyku liściach. Rośnie ona dziko na zachodnich (pacyficznych) wybrzeżach Ameryki Północnej od Alaski (tu sięga po Wyspę Baranowa) i Kolumbii Brytyjskiej na północy do Kalifornii na południu (konkretniej do pasma Santa Ynez w hrabstwie Santa Barbara). W Polsce to wciąż kolekcjonerska osobliwość, prezentowana w krajowych arboretach zdecydowanie rzadziej od golterii rozesłanej G. procumbens L. Są jednak kraje, gdzie nie tylko uprawia się ją masowo, ale i chętnie ucieka z ogrodów, zagrażając gatunkom rodzimym. Preferuje podłoża kwaśne i jałowe, ale niekoniecznie torfiaste, także piaszczyste i skaliste, wilgotne. Częsta bywa w borach iglastych i mieszanych, dąbrowach i olszynach.

Golteria salal - „naziemna jemioła”
fot. Robert Flogaus

Owoce salalu są nie tyle jagodami, co pięciokrotnymi torebkami trwale otoczonymi zmięśniałymi resztkami kielicha. Charakteryzują się granatową, rzadziej lilową lub czerwoną barwą, okrągłym kształtem, a średnicą 6-10 mm. Każda taka kapsułka zawiera 20-80 brunatnych, gładkich bądź siatkowatych nasion. Dojrzewa od lipca do października. Przed przemarznięciem znajdą niewielu amatorów wśród ludzi. Po przemrożeniu zyskują milszy, choć trudny do opisania smak. Przypominają nieco suszone czernice zmieszane z liśćmi mięty, o wyraźnej nutce piżma. Znani z podręczników socjologii i antropologii Kwakiutlowie suszyli je razem z borówkami i mahonii. Hajda (Khaida) woli zapiekać z ikrą łososi (ciekawe czy nasze wnuki będą wiedzieć, jak smakuje ikra łososi? Jeszcze kilka lat temu była dostępna w dyskontach jako namiastka prawdziwego kawioru, obecnie zastępują ją jakieś wynalazki z mielonych resztek ryb, sztucznych barwników i konserwantów). Biali pionierzy z golteriowych torebek robili dżemy i ciasta, pędzili też namiastkę wina.

Krzewinka ta uprawiana jest nie tyle dla owoców, co na paszę dla zwierząt łownych (jeleni, dużych kuraków: cietrzewi, głuszców, pardw), dla ozdoby, jako okrywowa oraz dla olejków eterycznych (ang. wintergreen oil). Również jakby nawoskowane liście salalu znajdowały szereg zastosowań w lecznictwie i kuchni. Indianie palili je zamiast tytoniu. Świeże liście żuto by nie czuć głodu, jak również przykładano je do ran i ukąszeń owadów. Suszem z liści leczono przeziębienia, gruźlicę, niestrawność, wreszcie zażywano jako środek przeczyszczający. Dodawano ich też do zup rybnych.

Golteria salal - „naziemna jemioła”Podobnie jak w przypadku mango i kawy także golteria salal uprawiana i hodowana (celowo udoskonalana na drodze doboru sztucznego przez instytucje naukowe oraz komercyjne firmy szkółkarskie) jest poza swoją ojczyzną, przede wszystkim w Federacji Rosyjskiej. W XIX w. była niezwykle modna we Francji i UK, obecnie zakazano tam jej uprawy jako gatunku inwazyjnego. Uwagę praktyków i uczonych budzi jej niezwykła odporność na nowoczesne herbicydy, wypalanie i usuwanie mechaniczne. Odporność ta wynikać ma z grubej warstwy woskowej na liściach i pędach, jak również z głębokiego korzenienia się rozbudowanym systemem kłączy, rozłogów i właściwych korzeni. Zarówno w swojej amerykańskiej ojczyźnie jak i w Europie Zachodniej uważana bywa za niebezpieczny chwast leśny, uniemożliwiający odnawianie się lasu. Blokuje rozwój siewek kiełkujących spontanicznie i sadzonek wprowadzanych przez leśników dwoma sposobami jednocześnie: ocieniając je mechanicznie i trując allelopatycznie.

Niewiele grzybów potrafi pasożytować na żywym osobniku golterii i/lub rozkładać resztki uschniętej golterii. Prócz grzybów salal bywa żywicielem pasożytniczej rośliny naczyniowej z rodziny zarazowatych – boszniakii Boschniakia C.A. Mey. Ten upiorny pasożyt, wyglądający niczym szyszka wyrastająca z gruntu, znajduje z kolei pewne zastosowania w tradycyjnej medycynie chińskiej (ale powiedzmy sobie szczerze? Co nie znajduje tam zastosowań?).

Salal to okazały krzew, nie ustępujący wielkością niektórym azaliom (do 2, wyjątkowo 5 m wys.) Kwiaty odwiedzane są chętnie przez kolibry, błonkówki i muchówki, jednak nasiona często powstają przez samozapylenie. Być może shalon stracił optymalnych zapylaczy?

W nazwie rodzajów odkrywca gatunku, szwedzki przyrodnik i podróżnik Per (Piotr) Kalm uhonorował francuskiego lekarza i przyrodnika, działającego w ówczesnej Nowej Francji (dzisiejszej Kanadzie) Jeana François Gaultiera. „Shallon/salal” to indiańskie nazwy tego gatunku, a „starzęśla” była staropolskim synonimem jemioły, przeniesionym potem na golterię z uwagi na jej zimotrwały charakter, a co za tym idzie wykorzystanie jako ozdoby na Boże Narodzenie, potem na Nowy Rok.

mgr Adam Kapler